Szukaj w serwisie

Logo Gospodarka Śląska

Reklama

Frankowcy zapłacą za Brexit

30-06-16 11:06:06:00, Bankier.pl
Polscy kredytobiorcy walutowi odczują skutki brytyjskiego referendum. Za franka szwajcarskiego płacimy dziś o kilkanaście groszy więcej niż przed czwartkowymi wydarzeniami (23.06.). Dla osoby, która ma do spłacenia 100 tys. franków oznacza to wzrost bieżącego zadłużenia o ok. 15 tys. zł i zwiększenie raty o ok. 80 zł.

Podobnie jak w przypadku zeszłorocznego „czarnego czwartku”, o długofalowych skutkach będzie można mówić dopiero, gdy na parkietach opadnie kurz. Pewne jest jednak, że kredytobiorcy spłacający zobowiązania denominowane lub indeksowane do franka szwajcarskiego odczują w swoim portfelu skutki decyzji Brytyjczyków – przewiduje Bankier.pl.

Kredytobiorca,  który w lutym 2008 r. zaciągnął kredyt na 300 tys. zł z jednoprocentową marżą, spłaca dziś ratę w wysokości ok. 400 franków szwajcarskich. Jeszcze w wieczór przed referendum rata 30-letniego zobowiązania wynosiła ok. 1580 zł. Po ogłoszeniu wyników brytyjskiego plebiscytu kurs franka skoczył do 4,23 zł. Rata przykładowego kredytu wyniosłaby blisko 1700 zł.

W ciągu kolejnych dni kurs franka ustabilizował się na poziomie zbliżonym do 4,10 zł. Dla przykładowego kredytu oznacza to wzrost bieżącego zadłużenia w złotych o ok. 15 tys. zł i zwiększenie miesięcznej raty o 80 zł.

– Wzrost kursu franka wywołany przez wyniki referendum w Wielkiej Brytanii nie miał tak gwałtownego charakteru, jak w styczniu zeszłego roku. Wówczas różnica pomiędzy ratą płaconą przez kredytobiorcę w grudniu 2014 r., a obciążającą go w kolejnym miesiącu wyniosła niemal 300 zł – komentuje Michał Kisiel, analityk Bankier.pl.

– Kredytobiorcy wymieniający walutę przeznaczoną na spłatę kredytu powinni zwracać baczną uwagę na spread. W sytuacji, gdy kurs waluty zmienia się gwałtownie, różnice między ceną sprzedaży, a ceną kupna waluty poszerzają się. Może okazać się, że w banku lub kantorze online cena, jaką przyjdzie im zapłacić za jednego franka, będzie o kilka groszy wyższa, niż wynikałoby to z notowań helweckiej waluty podawanej w mediach – wskazuje Michał Kisiel.