Szukaj w serwisie

Logo Gospodarka Śląska

Reklama

Genetyka kontra nowotwory

21-04-16 17:04:04:28
Ryzyko, że zachorujemy na dziedziczny nowotwór, zapisane jest w naszych genach. Testy genomowe pozwalają zbadać w jednym eksperymencie kilkadziesiąt genów, których mutacja może zagrażać prawidłowym procesom w komórce. Zespół prof. Krystiana Jażdżewskiego rozwija techniki sekwencjonowania nowej generacji i coraz lepiej poznaje nowe geny - mikro RNA - których ilość zmienia się wraz z rozrastającymi się guzami.

"MikroRNA są to geny, których ilość, czyli ekspresja, bardzo się zmienia w zależności od tego, co dzieje się w naszym organizmie. Wraz z rozrastającym się guzem nowotworowym natychmiast zmienia się ilość genów mikroRNA. Możemy ją mierzyć i na tej podstawie stawiać rozpoznanie"
- tłumaczy prof. Jażdżewski.

Jak wyjaśnia, u pacjenta z guzkiem wątroby nie wiadomo, czy rak ma charakter pierwotny, czy jest to przerzut z jelita grubego, czy też może zupełnie niezłośliwy guz, którym nie trzeba się martwić. Wszystkie te trzy stany można jednak rozróżnić, mierząc ilość mRNA w krwi obwodowej. Jest to metoda, którą można stosować na bardzo wczesnym etapie rozwoju nowotworu, a nawet wtedy, kiedy pacjent nie wie, że jest chory. Kiedy zgłaszamy się do lekarza z jakimś drobiazgiem, który może sugerować chorobę - można potwierdzić lub wykluczyć chorobę używając metody oceny ekspresji, czyli ilości mikroRNA.

"Badamy też, jakie jest ryzyko zachorowania na nowotwór. Wykorzystując sekwencjonowanie genomowe umiemy określić, czy pacjent urodził się z wariantami genów, które powodują, że ryzyko zachorowania na nowotwory jest w jego przypadku znacząco większe, a jeśli tak - to co powinien zrobić, żeby na ten nowotwór nie zachorować. Jeśli nie da się uniknąć choroby, to wprowadzamy rygor badań, które pozwolą wykryć ją we wczesnej fazie, kiedy leczenie jest jeszcze mało obciążające" - opowiada profesor.

Co zrobić, żeby to, nad czym pracują specjaliści z zakresu medycyny translacyjnej, trafiło do praktyki medycznej? Zdaniem profesora nie ma żadnych przeszkód, by tę metodę stosować powszechnie. Trzeba jednak dotrzeć do pacjentów z wiedzą na temat takiego narzędzia diagnostycznego. Słowem - musza oni wiedzieć, że można o to poprosić.

Mamy też wiele genów, których mutacje zwiększają ryzyko zachorowania na raka jelita grubego.

Ryzyko populacyjne zachorowania wynosi 6 proc., i w jednakowym stopniu dotyczy mężczyzn i kobiet. Jeśli jednak urodziliśmy się z chorobotwórczym markerem, wówczas ryzyko to wynosi aż 80 proc. - co oznacza niemal pewność, że zachorujemy. Co możemy zrobić? Zgodnie z radą prof. Jażdżewskiego, od 25 roku życia, co dwa lata należy wykonywać kolonoskopię - nieprzyjemny, ale łatwy, trwający około kwadransa zabieg, w czasie którego wycinane są wszystkie polipy występujące w jelicie grubym - i raka nigdy nie będzie.

Rak powstaje bowiem właśnie na podłożu takiego polipa. Uważa się, ze potrzeba od 10 do 15 lat, aby polip się uzłośliwił.

Osobom nieobciążonym genetycznie, którym również grozi rak jelita grubego, proponuje się przesiewowe badania kolonoskopowe od 50. roku życia, ponieważ zachorowania w ich grupie zdarzają się później, w wieku 65-70 lat. Więc jeśli u takich osób pierwszą kolonoskopię wykonamy po pięćdziesiątce i wytniemy u nich wszystkie polipy - to zabezpieczymy je przed zachorowaniem. Ale obciążenie chorobotwórczą mutacją spowoduje, że człowiek zachoruje wcześniej, np. w wieku 35-40 lat, dlatego kolonoskopia musi być wykonana już po 25 roku życia, biorąc pod uwagę 10-letni okres rozwoju nowotworu.

"Narzędzie w postaci sekwencjonowania genomowego pozwala nam ocenić prawidłowość wszystkich genów w całości" - opowiada rozmówca PAP. Jak dodaje, genów odpowiedzialnych za ryzyko powstawania raka jelita grubego jest 25, z czego pięć jest najważniejszych, a dodatkowo w każdym z nich znajduje się kilkadziesiąt punktów, które mogą zostać zmienione. Z tego powodu analizowanie każdego genu w każdym z tych kilkudziesięciu punktów było dotychczas trudne, kosztowne i długo trwało.

Obecnie metodą sekwencjonowania genomowego można przebadać w jednym eksperymencie wszystkie geny w każdym punkcie, i zdobyć pełną wiedzę o tym, czy człowiek odziedziczył mutację chorobotwórczą, czy nie. W jednym badaniu można też przebadać 27 genów odpowiedzialnych za raka piersi, w tym BRC1, BRC2 i inne geny istotnie zwiększające ryzyko.

W przypadku raka tarczycy ryzyko zachorowania zwiększa mutacja w genie mikroRNA-146a. W Polsce raka tarczycy diagnozuje się rocznie u ok. 2,5 tys. osób, częściej kobiet. U jednego na 10 pacjentów choroba przebiega w sposób bardzo agresywny, szybko prowadząc do powstania przerzutów i zgonu. Te osoby należy od początku bardzo intensywnie leczyć, poddać radykalnej terapii i monitorować. Zespół prof. Jażdżewskiego odkrył sposób, który pozwoli skuteczniej diagnozować pacjentów najbardziej zagrożonych ostrym przebiegiem tej choroby. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie "Clinical Cancer Research". Test na obecność mutacji można wykonać w Warsaw Genomics, spółce spin-off Uniwersytetu Warszawskiego. Do wykonania testu potrzeba 9 ml krwi obwodowej (jedna probówka). Koszt to 300 zł.

"Możemy też przebadać wszystkie geny jakie znamy, odpowiedzialne za ryzyko zachorowania na jakikolwiek nowotwór dziedziczny. Takie badania są dostępne na rynku amerykańskim i europejskim. W Polsce wykonuje je kilka ośrodków, m.in. Warsaw Genomics. Testy w Polsce są nawet 10-krotnie tańsze" - mówi uczony.